Bańki mydlane-najlepsza zabawa dzieciństwa!

Wszystkie dzieci uwielbiają bańki mydlane, a im są większe tym i zabawa zdecydowanie fajniejsza. Mamy lato więc idealny czas na przypomnienie sobie jaka to frajda puszczać bańki. W sklepach bez problemu można kupić zestawy do robienia baniek mydlanych, ale niestety szybko płyn do ich robienia się kończy. Co wtedy? Kupować kolejną butelkę? Nie! Płyn możecie zrobić sami, a może lepszy, bez wydawania fortuny. Poznajcie nasz domowy sposób na najlepszy płyn do baniek, którego przepis mam jeszcze od mojego pradziadka.

 

 

 

Bańki mydlane – przepis na idealny płyn

Prawda jest taka, że każde dziecko cieszy się z puszczania baniek mydlanych. Niestety płyny, które kupujemy w sklepach do tanich wcale nie należą i kończą się w tempie ekspresowym. Maluchy zostają ze smutną miną i sprzętem do ich puszczania, a tobie jako rodzicowi żal dziecka, jednak wizja biegania po marketach z kolejnym płynem jest tak niemiła, że szukasz kolejnej rozrywki dla swojej pociechy. Ja nie mam już tego problemu, ponieważ płyn do puszczania baniek robię sama. Wierzcie mi to banalnie proste i nie wymaga wiedzy chemika. Jedynie co potrzebujesz to trzy składniki i dobre chęci.

 

 

Przepis

Podstawowy przepis na bańki mydlane jest niezwykle prosty: potrzebujesz letnią wodę z kranu i płyn do mycia naczyń. Proporcje to 10 miarek wody i 1 miarka  płynu do naczyń. Banał, prawda? Jednak ja znam lepszy przepis, dzięki któremu bańki mydlane zawsze się udają, ba można robić wręcz olbrzymie i wystarczą do tego małe rączki. Oto on, sekretny przepis mojego dziadka:

  • WODA

Może być kranówka, najlepiej letnia, jeśli masz tzw. twardą wodę użyj destylowanej, sprzedawane są w 5 litrowych opakowaniach na stacjach benzynowych i kosztują ok 5 zł.

 

  • PŁYN DO MYCIA NACZYŃ

Po wielu latach i eksperymentach ja polecam Ludwik i Fairy, najlepiej się pienią, a to ma olbrzymie znaczenie w puszczaniu baniek. Jak nie masz w kuchni jednego z nich, nic nie szkodzi użyj ten, który masz pod ręką.

 

  • GLICERYNA

To właśnie gliceryna dodaje elastyczności i sprężystości naszym bańkom i jest tym sekretnym składnikiem. To dzięki tej substancji nasze bańki mydlane mają te cudowne tęczowe barwy i to właśnie za jej sprawą można puszczać gigantyczne bańki. Glicerynę kupicie w każdej aptece w małych opakowaniach po ok 2 zł, wystarczy na zrobienie kilku litrów płynu.

 

 

PROPORCJE

Sukces zawsze zależy od proporcji, te są standardowe. Dodaję 1 miarkę płynu do mycia naczyń i 10 miarek wody. Wszystko delikatnie mieszam i na koniec dodaję kilka kropel gliceryny. Pamiętajcie, by nie przesadzić z gliceryną mi wychodzi mała łyżeczka do kawy na 1 litr gotowej mikstury.

 

 

Jak puszczać bańki mydlane?

Zdziwię Was, ale najlepszą pogodą do puszczania baniek mydlanych wcale nie jest słoneczny dzień lecz pochmurny, najlepiej po burzy. Powietrze jest wilgotne i bańki są bardziej trwałe. Piana też nie sprzyja puszczaniu baniek, dlatego warto ją zdejmować nim będziemy robić olbrzymie bańki. Do robienia baniek wystarczą słomka ponacinana na cztery części lub gotowe przyrządy jakie zostały ci po zestawach kupionych w sklepie. U nas furorę robią bańki mydlane puszczane rękami. Wystarczy zrobić z dłoni okrąg i delikatnie dmuchać.

 

Dodam, że to super zabawa dla każdego dziecka, szczególnie dla tych maluchów, które mają problemy logopedyczne. Dmuchanie to ćwiczenie oddechowe, które służy wydłużeniu fazy wydechowej oraz uspokojeniu i wyrównaniu oddechu. Dzięki zabawie dziecko nie zniechęci się tak szybko do wykonywania ćwiczeń.

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam udanej zabawy i olbrzymich baniek mydlanych takich jak nasze.

nianio.com.pl

Mama na pełnym etacie, która nade wszystko kocha swoje dzieci. Uwielbiam podróże w ciekawe miejsca. Ponieważ fotografia to moja pasja, nieodłącznym gadżetem, który przy sobie noszę jest aparat.

17 komentarzy
  1. Muszę wypróbować, bo buteleczki po bańkach mamy a płynu nie 🙂 Zawsze kojarzyłam, że robi się z płynem do naczyń, ale teraz mi nie wychodziły, bo rzecz jasna, o proporcjach pojęcia nie miałam 🙂

  2. Uwielbiam bańki, Młoda- jak każdy chyba też 🙂 Pamiętam jak się kiedyś mydło rozpuszczało w wodzie i słomką bańki puszczało. Jakoś rok temu chciałam dziecku pokazać, że tak też można. Oczywiście jak to ja- zamiast namoczyć słomkę wciągnęłam płyn 🙂 Rodzinka na czele z mężem moim i tatą miała niezły ubaw 🙂

  3. Nie tylko dzieci lubią bańki. Kiedy Tygrys się już nimi znudzi, my nie możemy przestać 🙂 Testowałam już sporo płynów domowej roboty, ale efekt był marny, aż w końcu kupiłam gotowy i wreszcie wychodzą. Fakt przy wilgotniejszej pogodzie są najlepsze. Ale rzeczywiście taki płyn na długo nie starcza. Muszą wypróbować przepis pradziadka.

Dodaj komentarz

Starszy wpis: Santorini, czyli moje biało-niebieskie marzenie
Nowszy wpis: Być jak Indiana Jones, czyli mały poszukiwacz skarbów i jego wykrywacz metali