Święta last minute…. czyli walka o karpia

Kojarzycie kultowy już film pt. „Święta last minute”? Bohaterowie filmu mieli zamiar wyjechać na święta w cudowną podróż, jednak los spłatał im figla. Córka postanowiła przyjechać na święta z narzeczonym. Na ostatnią chwilę nasi uroczy bohaterowie organizują świąteczną ucztę. Dziś czuję się jakbym uczestniczyła w tym filmie, choć nie miałam zamiaru udać się w podróż do ciepłych krajów. Los i nam spłatał figla i tuż przed Wigilią organizuję święta last minute.

 

 

 

 

Od początku grudnia choroby nas nie opuszczają. Najpierw ja trawiona gorączką i kaszląca wylądawałam u lekarza, następnie starszy syn, a na koniec najmłodszy rozłożył sie totalnie. Skończyło się szpitalem. Na trzy dni przed Wigilią zaczynam do niej przygotowanie. To istny wyścig z czasem. Na szczęście prezenty już dawno mam kupione, pozostaje jedynie je ładnie zapakować. Przynajmniej ta część świątecznych zakupów mnie ominie, bo jak obserwowałam dziś ludzi z paniką, a czasem obłedem w oczach, biegających miedzy sklepowymi półkami i wrzucających co popadnie do koszyka, zaczęłam się bać.

 

 

Zaczyna się już na sklepowym parkingu, szał w oczach kierowców, którzy pod nosem rzucają niewybredne słowa, potem walka o miejsce parkingowe. Uff… udało się zaparkować auto, to teraz biegiem po koszyk sklepowy, bo zaraz nie będzie…. Serio?! Niestety, patrząc na to miałam obraz przed oczami przyszłych sprinterów olimpijskich, biegną nie patrząc czy ktoś nie stoi im na drodze, byle złapać ten upragniony koszyk. Kolej na zakupy. I ponownie mam skojarzenia ze sportem. Tym razem slalom gigant, ale bez nart, za to z koszykiem pełnym zakupów. Pędzi mężczyzna, za nim ledwo nadąża jego żona, partnerka i wrzuca jak leci to co uda jej się złapać z półki. Stoję na środku z dzieckiem i nie wierzę, że to co mam przed oczami to prawda. Myślę sobie, brak tylko awantury o karpie….

 

 

Nie musiałam długo czekać… za plecami słyszę podniesiony głos kobiecy: „A pan tu nie stał!!! Co pan sobie myśli…” W oczach mi wiruje, ale liczę do dziesięciu… 1…2…3… Nie pomaga, poddaję się bez walki. Wychodzę z pustym koszykiem i oddycham świerzym powietrzem. Jutro zrobię drugie podejście, może się uda.

 

 

Kolejny dzień. Wstałam o świcie i jadę na polowanie. Uzbrojona w listę, batonika, bo kalorie się przydadzą i w myślach jak mantrę powtarzam sobie: Uda się, uda się…. Po czterdziestu minutach mam prawie wszystko. Teraz tylko do rzeźnika i na targ po warzywa. Udało się, mam ochotę tańczyć ze szczęścia. Brak mi karpia, ale zamiast niego będzie w tym roku pstrąg. Jedno wiem na pewno, nie ważne czy na stole będzie 12 potraw, istotą świąt jest rodzinne spotkanie i miła atmosfera, a nie karp czy szynka. Liczy się uśmiech dziecka, wspólne klędowanie i dzielenie się opłatkiem. W te święta będziemy razem i to jest dla mnie najwarzniejsze, a reszta? To tylko dodatek, bo tam gdzie jest rodzina i miłość jest wszystko.

 

Życzę więc Wam Kochani miłości, zdrowia i jak najwięcej czasu, który spędzicie w gronie rodzinnym. Niech te święta będą czasem relaksu, wspólnego kolędowania i uśmiechu. Mówiąc krótko: Wesołych Świąt.

 

nianio.com.pl

Mama na pełnym etacie, która nade wszystko kocha swoje dzieci. Uwielbiam podróże w ciekawe miejsca. Ponieważ fotografia to moja pasja, nieodłącznym gadżetem, który przy sobie noszę jest aparat.

9 komentarzy
  1. U nas najczęściej święta wyjazdowe, zawsze przygotowujemy pierniczki i kutię, ale ja nawet bakalie wiozę już wcześniej pokrojone 🙂 ale racja, mam wcześniej czas, na spokojnie, bez chorób… I mimo tego zamieszania lubię ten przedświąteczny czas, tylko oczywiście jeśli nie muszę stać w kolejkach w spożywczym 😀

  2. Nie lubię przedświątecznej gorączki, moim zdaniem ludzie mocno przesadzają, na dwa dni świąt kupują tyle spożywki, że można tym wyżywić tym całą afrykańską wioskę a potem wywalają tony jedzenia bo kto to wszystko przejje

  3. Poświątecznie się odzywam , uff nareszcie spokojnie mogę poodpisywać blogowo. Mam nadzieję że jesteście robaki zdrowi a świąteczne przygotowania się udały;). Nie lubię tego przedświątecznego miotania się Mam wrażenie że ludzie nie do końca wiedzą co mają wrzucać do koszyka ale coś trzeba;)) Zabawnie opisałaś zakupową walkę choć w danym momencie nie jest to śmieszne. My w tym roku byliśmy razem ze sobą więc przygotowania były spokojne, bez stresu. wyszłam z założenia że co zrobię to zrobię i tyle i jak zwykle się udało ;))))) Jeszcze raz mocno ściskam, duuużo zdróweczka i uśmiechu na buziakach

  4. My trzymamy się jak najdalej od tego szaleństwa 🙂 Zakupów jeszcze nie zrobiliśmy absolutnie żadnych – dopiero jutro po coś tam wyskoczymy, omijając „godziny szczytu” 😉 Wesołych Świąt, Kochani – a przede wszystkim zdrowych i spokojnych! :*

  5. Ja Wam życzę przede wszystkim ZDROWIA!!!! Jak nie będzie wszystkich dań, które sobie wymyśliłaś to świat się nie zawali 🙂 A jak ktoś chory w domu to nastroju nie ma i apetyt tez nie dopisuje, więc te wszystkie potrawy i tak zbędne 🙂

  6. Mam nadzieję, że z Frankiem już lepiej!
    Ja miałam wszystko idealnie rozplanowane i rozłożone w czasie, a wczoraj też mi syna rozłożyło i plany się posypały :/ Na szczęście już prawie wszystko zdążyłam zrobić wcześniej i zostało mi niewiele 🙂

  7. Dostaje białej gorączki gdy widzę te tłumy i to co ludzie wyprawiają. Zakupy za nami, chociaż powiem, że ciężko było.

    I tobie życzę wesołych świąt 😚 zdrówka przede wszystkim 😚

Dodaj komentarz

Starszy wpis: Bańki mydlane rządzą! Recenzja spektaklu "Dziwactwa Mistrza Bulbulasa"
Nowszy wpis: 7 porad jak wybrać strój karnawałowy