Święty Graal Macierzyństwa

Gdy ponad 17 lat temu urodził się nasz syn wyobrażałam sobie siebie jako super wyluzowaną mamę. Taki typ świetnej kumpeli. Oczami wyobraźni widziałam się na szczycie macierzyństwa. Zatykałam flagę zwycięstwa. Ja matka prawie idealna. Widząca wszystko przez różowe okulary. Nie było dla mnie rzeczy niemożliwych. Chciałam być najlepsza we wszystkim. Często zdana tylko na siebie, bo mąż bronił granic naszej ojczyzny. Ja czuwałam przy łóżeczku naszego synka. Tak, czuwałąm ponieważ nasz pierworodny był wcześniakiem, który nie płakał w nocy nawet na jedzenie. Często wstawałam sprawdzać czy moje dziecko żyje. Nie przespane noce wcale nie były takie straszne jak patrzę na to z perspektywy czasu i doświadczeń z drugim potomkiem. 

Kolejne etapy w rozwoju dziecka były jak wspinaczka na szczyt góry. Nauka chodzenia, ciągłe przebywanie w nachylonej pozycji. Potem trening z samodzielnego załatwiania potrzeb fizjologicznych. Tu czułam się zwycięzcą, ba mogłam nawet odtańczyć taniec triumfu. Tak było z pierwszym dzieckiem drugie niestety pokazało mi jak łatwo zaliczyć upadek ze szczytu. Czasem tłumaczę te porażki swoim wiekiem, jednak zmęczenie materiału okazuje się zgubne. Starszy wiele umiejętności zdobył szybciej bo nie miałam dostępu do pampersów i wielu innych gadżetów. Młodszy natomiast szybko się uczy jak nas wykorzystać do własnych celów.

Jak piszę ten tekst to mogę śmiało stwierdzić, że wspinaczka wysokogórska jest prostrza niż macierzyństwo. Tam masz klarowne zasady, których musisz przestrzegać by nie spaść w dół. Macierzyństwo jest jak szukanie Świętego Graala. Szukasz ideału, gonisz go, już myślisz że jesteś blisko i bach dostajesz obuchem w głowę. Tak,tak w głowę. Ten rozkoszny kilkulatek zmienia się nie do poznania w nastolatka. Ma swoje zdanie, zazwyczaj odmienne od Twojego, staje się niezależny i podkreśla to na każdym kroku.

Wiem, że to głupie co teraz napiszę ale pomimo wszystko nadal jestem idealistką. Nadal szukam złotego środka, który będzie idealnie odzwierciedlał macierzyństwo. Takiego zaklęcia, które sprawi, że wszystkie przeciwności zaczął topnieć jak śnieg na wiosnę i znów będzie piękne słońce na niebie. Lekcja jaką dostałam przez te siedemnaście lat macierzyństwa uzmysłowiła mi jedno nie ma nic łatwego, czasem bywa trudniej ale zawsze można znaleźć rozwiązanie. Święty Graal macierzyństwa nie istnieje. 

Macierzyństwo to ciągła wspinaczka w górach. Jednago dnia jesteś na szczycie by innego znaleźć się w dolinie. To ciągłe wzloty i upadki. Jak już sądzisz, że osiągnęłaś szczyt szybko sie rozczarujesz widząc kolejny przed sobą. Jest to męczące i frustrujące ale uczy pokory. Gdy osiągniesz ten stan wyraźnie zobaczysz obraz gdzie byłaś a gdzie chcesz być. Ujrzysz te wszystkie zdobyte szczyty i poczujesz siłę do dalszej walki w wychowaniu potomstwa. Kiedy zdasz sobie sprawę, że macierzyństwo to podróż a nie cel to odnajdziesz radość i poczucie triumfu z każdego małego okruszka zwycięstwa. Najważniejszą sprawą jest zatrzymywać się na tych zdobytych szczytach i rozejrzeć dookoła, zobaczyć piekno scenerii by po tych kilku czy kilkunastu latach wspominać wszystkie najpiękniejsze chwile. To właśnie te wspomnienia są tym Świętym Graalem. To właśnie te chwile bliskości z dzieckiem są najcenniejsze, są ulotne i najcudowniejsze. Doceniaj je jak najczęściej bo czasem trwają kilka sekund a to właśnie one są prawdziwym skarbem macierzyństwa.

Matką będę już całe życie ale moja flaga zwycięstwa już łopoce na wietrze bo zrozumiałam, że nie jest ważne co mówią inni. Nie uczestniczę w wyścigu szczurów. Doceniam moich synów za każde ich osiągnięcie. Ciesze się ich radościami. Kocham moich synów za to kim są a nie kim mają być. Mój Święty Graal mam zawsze przed oczami są nim moje dzieci. 

10155909_825369684190088_8448644416020301012_n

1908493_825368904190166_8837522731602632828_n

 10930871_825370297523360_6323733002101790851_n

10420257_825368820856841_1780521553151692967_n

A czy Ty znalazłaś swój Święty Graal?

nianio.com.pl

Mama na pełnym etacie, która nade wszystko kocha swoje dzieci. Uwielbiam podróże w ciekawe miejsca. Ponieważ fotografia to moja pasja, nieodłącznym gadżetem, który przy sobie noszę jest aparat.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Starszy wpis: Nagonka na tabletkę 72 h "po"
Nowszy wpis: Jak żyć po See Bloggers?