Być jak Indiana Jones, czyli mały poszukiwacz skarbów i jego wykrywacz metali

Lato, słońce i plaża oraz wizja udanego wypoczynku pojawia się przed naszymi oczami. Marzenie niejednego rodzica, również moje, ale rzeczywistość przedstawia się zdecydowanie inaczej. Zapewne nie raz widzieliście rodziców dzieci objuczonych niczym muły: torbami, kocykami, łopatkami, wiaderkami i innymi plażowymi lub wodnymi zabawkami? Jasne, że widzieliście… to norma i oznaka sezonu urlopowego. Ja w tym roku postanowiłam to zmienić, powodów było kilka, ale głównym brak do pomocy jucznego zwierza lub męża. Tegoroczne wakacje spędzamy nad morzem, a mój syn jak większość dzieci lubi wodę i zabawy w piasku, dlatego postanowiłam ograniczyć ilość wszelkich zabawek do minimum. Ot, zwyczajnie nie ma kto ich nosić.

 

 

 

Wakacje to czas beztroski i zabawy, kąpieli w morzu oraz budowania zamków z piasku. Jednak wiedząc, że będę z synem sama i nie dam rady dźwigać tych wszystkich akcesoriów wpadłam na genialny plan. Młody ma urodziny, które świętujemy nad morzem. Pierwszy etap mojego genialnego pomysłu był niezwykle prosty, opowiadałam mu historie o piratach i złych wikingach, którzy zakopywali swoje skarby na plaży. Franek słysząc te historie zaczął dopytywać jak owe skarby znaleść. I tu wkroczyłam w kolejną fazę mojego chytrego planu….

Mapa skarbów

Przed naszym wyjazdem, ot „przypadkiem” z synem znaleźliśmy mapę skarbów. Zaznaczono na niej krzyżykiem ukryte skarby. Pech chciał, że wszystkie w większości były zakopane na plaży. Młody już szykował łopatę, ale matka ostudziła jego zapał mówiąc, że raczej jest nikła szansa, by udało mu się trafić na odpowiednie miejsce, chyba że…. będzie miał wykrywacz metali. To sprytne urządzenie mu pomoże szukać monet w piasku na plaży. Oczy mu się zaświeciły, bo taki pomocnik na sto procent mu się przyda. Zaczął się dopytywać jak to urządzenie wygląda, czy na pewno działa i najważniejsze… czy mógłby je otrzymać jako urodzinowy prezent.

 

 

Domyślacie się zapewne jakie było moje szczęście, gdy usłyszałam czego mój syn pragnie? Przyznam się bez bicia, prawie skakałam z radości. Niewiele myśląc, otworzyłam komputer i zaczęłam przeszukiwać wraz za zainteresowanym odmęty internetu w poszukiwani prezentu jakim miał być wykrywacz metali. Jako matka, wiem co mu sprawi radość i nie będzie tylko chwilową zachcianką. Znam swoje dziecko i wiem, że uwielbia autka i wszelkie pojazdy. Mój wybór był więc oczywisty, szukałam auta wykrywacz metali firmy Matchbox. To idealne połączenie auta do zabawy z wykrywaczem metali. Już widziałam oczami wyobraźni Młodego bawiącego się autem na plaży w poszukiwaniu skarbu, a siebie na kocu. Niestety ceny tej zabawki trochę mnie zniechęciły, ale… od czego jest Allegro? Ponownie usiedliśmy przed komputerem, szybko wpisałam w wyszukiwarce odpowiednią frazę i… pojawiło się mnóstwo ofert w przystępnych cenach. Wystarczyło wybrać najkorzystniejszą, zapłacić i poczekać na kuriera, który  dotrze z naszym prezentem nad morze.

 

Mały Indiana Jones

Franek nie mógł się doczekać wizyty kuriera, cały podekscytowany odebrał paczkę. Ja sama byłam ciekawa jak będzie działać to autko i czy zajmie mojego małego fana wody na tyle długo, że zdąży choć trochę przeschnąć. Jeszcze tego samego dnia byliśmy na plaży. Franek w jednej ręce trzymał swoją mapę skarbów w drugiej autko wykrywacz metali. Moje dziecko zaskoczyło mnie totalnie, tak zafascynowała go historia o ukrytych skarbach, że pierwszy raz od wielu lat widziałam go bawiącego się w piasku zamiast w wodzie. Szukał z zapałem monet i wszelkich skarbów na tyle skutecznie, że udało mu się odnaleźć ok 8 złotych i dwa bursztyny. Ja natomiast w torbie plażowej miałam tylko ręczniki, wodę, przekąski oraz rekina Romana i kółko. Pierwszy raz nie czułam się jak wielbłąd dźwigający masę niepotrzebnych zabawek. Młody niczym mały Indiana Jones bawił się w poszukiwacza skarbów, a ja miałam chwilę by nacieszyć oczy widokiem morza i odpocząć.

 

 

Wykrywacz metali i masz chwilę spokoju

Jeśli marzy się wam chwila spokoju i nie macie ochoty wyglądać jak tragarz to polecam wam z całego serca zabawę w poszukiwanie skarbów. Gwarantuję, że dziecko będzie zajęte przeszukiwaniem wyznaczonego terenu na tyle długo, że uda się wam nawet przeczytać kilka rozdziałów książki. Zabawka idealnie sprawdzi się też na placu zabaw, dzieciaki kochają przygody, a wykrywacz metali plus mapka skarbów równa się zabawie na piątkę. Koniec z foremkami, wiaderkami, łopatkami i wszędobylskim piaskiem. Dziecko będzie samo szukać metalowych przedmiotów, a jak dołożysz do tego jakąś fajną historię to długo będzie zajęte zabawą. Jeśli chcecie kupić dla swojej pociechy autko wykrywacz metali to polecam poszukać TU . Znajdziecie sporo ofert w atrakcyjnej cenie.

 

nianio.com.pl

Mama na pełnym etacie, która nade wszystko kocha swoje dzieci. Uwielbiam podróże w ciekawe miejsca. Ponieważ fotografia to moja pasja, nieodłącznym gadżetem, który przy sobie noszę jest aparat.

41 komentarzy
  1. Nie miałam pojęcia, że są takie wykrywacze metali dla małych dzieci. Bardzo fajny pomysł i świetny podstęp, aby nie nosić zbyt wiele rzeczy, ale żeby dziecko mogło się dłużej pobawić 🙂

  2. Niesamowity pomysł! Jak na to wpadłaś? Nie przyszłoby mi do głowy kupić dziecku wykrywacz metalu ( a już że są takie autka to zupełnie nie miałam pojęcia) – a dla małego chłopca to idealna zabawa.

    1. Wiedziałąm że będę musiała dźwigać wszystko sama a średnio podobała mi się wizja bycia tragarzem, kiedyś w tv widziałam reklamę tego autka i zbudowałam cała historię by mój syn chciaŁ je;) dodatkowo wiem że lubi auta i przygody a poszukiwanie skarbów każdemu się podoba.

  3. No powiem Ci, że pomysł miałaś znakomity! Gratuluję też zdolności plastycznych, bo zakładam, że mapę stworzyłaś własnoręcznie :> Moi rodzice zawsze targali dla mnie koło ratunkowe, orkę do pływania, ja niosłam wiaderko z zabawkami, a gdzie jeszcze parawany, leżaki, koc itd? 😀 Ach, co to były za piękne czasy! <3

  4. Przyznaję, nie miałam pojęcia o takiej zabawce, a nad morze, gdzie jest dużo piachu i ludzie gubią mnóstwo monet noszonych najczęściej w spodenkach, można naprawdę przeobrazić się w Indiana Jones 🙂

    1. Pogodzili by się bo jeden by szukał drugi załączoną sitko-łopatką by kopał 😉 a jak już byś musiała kupić dwa to na Allegro są w cenie która nie rujnuje kieszeni

  5. Rewelacyjna zabawka. Nie miałam pojęcia, że w ogóle są takie. Rośnie Wam archeolog. A w takim tempie poszukiwania skarbów inwestycja się zwróci 🙂

Dodaj komentarz

Starszy wpis: Bańki mydlane-najlepsza zabawa dzieciństwa!
Nowszy wpis: Kuchnia litewska, czyli smak dawnych rubieży Rzeczypospolitej