Rodzicielstwo jest jak sala sądowa

Zastanawiacie się pewnie skąd takie porównanie? Bycie rodzicem ma wiele wspólnego z prawem. Przyglądając się bliżej naszym domowym ogniskom, szybko zdacie sobie sprawę, że moje stwierdzenie: rodzicielstwo jest jak sala sądowa ma uzasadnienie w rzeczywistości. Każdego dnia angażujesz się w sprawy, przeprowadzasz dochodzenia i wydajesz wyroki. Tak, przypomnij sobie dzisiejszy dzień? Ile razy musiałaś/łeś rozdzielać rodzeństwo? Ile razy orzekaliście karę? Jedyna różnica to taka, że wszystko odbywa się w Waszych domach a nie budynku sądu. Jesteście jednocześnie sędzią, obrońcą i prokuratorem.

rodzicielstwo jest jak sala sądowa

1. Proces

Do każdego procesu należy się odpowiednio przygotować. Zbierasz potrzebne informacje, przesłuchujesz świadków, zasięgasz opinii ekspertów. Przypomina Ci to coś? Tak. Rodzicielstwo jest jak sala sądowa, w przypadku Twoich dzieci działasz podobnie. Szukasz opiekunki? Znów pojawia się schemat: zbierasz informacje, wypytujesz kandydatkę. Dziecko idzie do przedszkola/szkoły ponownie wykonujesz cały zestaw czynności. Gdy maluchy są niegrzeczne? Sytuacja robi się analogiczna: informacje, wysłuchujesz obu stron, szukasz rad i opinii biegłych w temacie.

2. Przesłuchania

Cecha każdego dobrego rodzica to zdolność wydobywania informacji z często niewspółpracujących dzieci. Ile razy pytasz co delikwent zmalował? Odpowiedź zazwyczaj jest jedna: NIC. Zapytasz co Twoje dziecko robiło w szkole/przedszkolu tego dnia? Odpowiedź też brzmi: NIC. Gdy chcesz się dowiedzieć kto podpalił kosz na śmieci? Już wiesz co napiszę: TO NIE JA!

Kluczem do dobrego przesłuchania są pytania na które odpowiedź brzmi “tak” lub “nie”. Oto przykład: “Miałeś dziś matematykę, prawda?” “Czy masz już swoją klasówkę z powrotem?”  Tak skonstruowane pytanie zmusza do krótkiej odpowiedzi. Z młodszymi dziećmi postępujemy podobnie: ” Ślady po kredce na ścianie są zielone, a Ty w rączce masz zieloną kredkę, prawda?” ” Czy w tym pokoju jest ktoś kto podpalił kosz?”

Odpowiednio zadane pytania zazwyczaj dają szybką odpowiedź. Jednak nie mogę zagwarantować, że mały rozrabiaka nie popłacze się i Ty szybko zmiękniesz. Dzieci wiedzą, że płacz czesto działa na rodzica, który sądzi, że to efekt skruchy.

Starszaki mają też ciekawą metodę by uniknąć odpowiedzi. Nazywam to: pytanie za pytanie. Działanie jest proste, Ty pytasz a dziecko zamiast jasno odpowiedzieć pyta:”Dlaczego?” “Jak?” “Serio?” Jest to bardzo frustrujące i często dochodzenie prawdy trwa długo. Kolejna metoda starszaków to argumentacja na swoją korzyść.

Czasem najprostszym sposobem na argumentację dziecka jest podważenie jego dowodu. Kwestionujesz sprzeczne ze sobą oświadczenia, co w praktyce oznacza skonfrontowanie ich z kłamstwem. Wygląda to tak: “Nienawidzisz ryby? A pamietasz jak w niedzielę byliśmy u cioci i bardzo smakowała Ci ryba? Prosiłeś wtedy o dokładkę.”

3. Sprzeciw

Czy były takie dni, kiedy toczyłeś ostrą dyskusję z nastolatkiem, który chce mieć kolczyk w nosie, pragnęłaś krzyczeć SPRZECIW! Wymiana zdań z buntującym sie trzylatkiem, też doprowadza Cię do szału i chcesz wrzaszczeć SPRZECIW!

Argumentacja dzieci zazwyczaj sprowadza się do stwierdzeń:” A Krzysztof może jechać sam nad morze, jego rodzice mu pozwolili!” albo ” Leon mówi, że ten film dzieci mogą też oglądać!”

Niestety gdy dzieci próbuja twierdzić, że mogą robić coś, ponieważ ich rówieśnicy to robią, żaden Twój SPRZECIW nie dotrze do nich. Możesz być pewnym, że staniesz się wrogiem a Twój SPRZECIW nie będzie brany pod uwagę.

W sądzie często słowa SPRZECIW działają w warunkach domowych niestety różnie z tym bywa. Sami to znacie z autopsji a Ci, którzy nie wiedzą o czym mówię kolejny przykład: “Daleko jeszcze? Daleko jeszcze? A daleko jeszcze?…” “Czy mogę? Czy mogę? Czy mogę?”

Masz pomysł co zadziała? Jeśli tak koniecznie daj znać, pomożesz mi nie zwariować.

4. Negocjacje

Wiem, idealny rodzic nie negocjuje z dzieckiem. Jego dziecko go słucha i wykonuje wszystko o co poprosi. Cóż, ja idealnym rodzicem nie jestem i w naszym domu czesto odbywają się negocjacje. I tak gdy któreś z moich dzieci strajkuje wchodzimy w fazę negocjacji. Nastolatek chce wrócić z imprezy o 4 rano a ja mowie że o 1:00 ma byc w domu, po debacie ustalamy kompromis i godzina 2:00 jest optymalna. Czasem warto targować się by zyskać coś wzamian.

5. Wyrok i kara

Gdy już dobrniemy do tego momentu musimy po zbadaniu wszelkich okoliczności wydać wyrok. Sprawiedliwy. Dzieci muszą czuć, że kara jest adekwatna do przewinienia.

6. Proces apelacyjny

Jak w sądzie tak i w życiu musimy sie liczyć z możliwością odwołania się od wyroku. Kiedy dziecko nie zgadza się z wyrokiem często odwołuje sie do instancji wyzszej. Co mam na myśli? Prosta sytuacja: Ty mówisz, że nie wolno pić coca-coli a Twoje dziecię w te pędy biegnie do drugiego rodzica, często nieświadomego Twojej decyzji, i pyta czy może napic się coli? Oczywiście nie ujawniając niegatywnej decyzji jaką wydałaś. Inny przykłąd: Rodzice mają jeden front w danej sprawie. Nie zgadzają się na samodzielny wyjazd z kolegami pod namiot. Cóż robi rezolutne dziecko? Odwołuje się do instancji wyższej, czyli do dziadków.  Szybko wie jak i gdzie szukać odwołania i czym jest apelacja.

Jak sami widzicie podobieństw jest bardzo dużo. Rodzicielstwo jest jak sala sądowa, każdego dnia zmagamy się z wieloma sprawami, które wymagają naszego rozpatrzenia. Nasze dzieci uczą się jak żyć w społeczeństwie. Poznają zasady jakimi rządzi się sprawiedliwość. My jako rodzice pokazujemy im mechanizm działania prawa oraz nieuchronność kary. Nasz dom to ciągłe decyzje, śledztwa, negocjacje, przesłuchania i  orzekanie wyroków. Budujmy poczucie sprawiedliwości w naszych dzieciach już od najmłodszych lat.

A jak Ty sądzisz, podziel się ze mną Twoją opinią.

 

nianio.com.pl

Mama na pełnym etacie, która nade wszystko kocha swoje dzieci. Uwielbiam podróże w ciekawe miejsca. Ponieważ fotografia to moja pasja, nieodłącznym gadżetem, który przy sobie noszę jest aparat.

7 komentarzy

Dodaj komentarz

Starszy wpis: Małżeństwo nie jest dla leniwych
Nowszy wpis: Warzywa są z kosmosu, czyli kosmiczna odyseja w Teatrze Małego Widza
Archiwa
KONTAKT