Jak dorosnę będę pilotem…

Dzieci rodzą się ze szczególną umiejętnością jaką jest naśladowanie. Poszukują wzorców a sa nimi najczęściej rodzice. To dzięki nim poznają świat i zachowania. Ojciec i matka to nie tylko dawcy życia, to osoby wskazujące maluchowi jego drogę. Często mówi się, że synowie idą w ślady ojca, coś w tym chyba jest, bo nawet powiedzenia stwierdzają tę prawidłowość: „Jakie drzewo, taki klin. Jaki ojciec, taki syn” albo „Niedaleko pada jabłko od jabłoni”. Nasz syn to wierna kopia ojca, nie tylko pod względem podobieństwa, ale przede wszystkim zachowań. Całe dnie potrafi bujać w obłokach jak jego tata. A największym marzeniem jest być pilotem… Samoloty to jego ulubione zabawki. Czemu mnie to nie dziwi? Pasję do lotnictwa odziedziczył po ojcu, samoloty z szachownicą to symbol, który jest w naszym domu od zawsze….

 

samoloty

 

SONY DSC

SONY DSC

Jak dorosnę będę pilotem…

Ileż to razy słyszałam jak mój młodszy syn mówi:” Mamo, jak dorosnę bedę pilotem.”  Tak, wiem wiele dzieci tak mówi, bo to zawód o jakim marzą. Wiąże się z przygodą i pasją. Jednak w naszym domu tradycje lotnicze sięgają już kilku pokoleń;) Dziadek i ojciec noszą stalowe mundury. Każdego dnia gdy Franek widzi samoloty na niebie wie, że za sterami któregoś z nich może być jego tata. Czasem obserwujemy mknący stalowy kształt wśród chmur, wtedy odgadujemy jaki samolot leci, a gdy macha skrzydłami nad naszym domem mamy pewność, że  pozdrawia nas Pan Tata.  Nic więc dziwnego, że moje dziecko uwielbia samoloty i pragnie spełniać swoje marzenia. Ja widząc tę pasję mam ułatwione zadanie, bo wiem co mu kupić na prezent.

SONY DSC

SONY DSC

Samoloty…

Wielokrotnie słyszę z pokoju syna dźwięk przypominający ryk silnika jaki wydają samoloty. Na podłodze rozłożona jest mata z lotniskiem a wieża kontroli lotów i port lotniczy zbudowany z klocków, między nimi niczym akrobata Franek lata samolotem. W kuchni ponoć leży Ameryka, salon nasz to jest Arktyka, gdzie po lodzie i wśród śniegów spotkać można białe misie. Pokój brata to Europa, tam nasz pilot mały lubi przelecieć pod słynnym London Bridge. Po tych akrobacjach wszelkich siada z tatą na dywanie i składają razem dzielnie kolejne samoloty. Widząc taką pasję i zaangażowanie kupiliśmu mu samolot konstrukcyjny 2 w 1 . Powiem jedno to był strzał w dziesiątkę! Tata z synem razem budują samolot czasem helikopter. Ileż jest przy tym zabawy i śmiechu. Najważniejszą rzeczą jest jednak fakt, że ojciec z synem stanowią drużynę. Dziecko bawiąc się zacieśnia więź z rodzicem, a w bonusie ćwiczy motorykę małą, bo samolot trzeba zbudować od podstaw.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Zabawa to ważna sprawa

Zabawa to ważna sprawa, bo dzięki niej można uczyć się w łatwy i przyjemny sposób. Mój syn dzięki temu, że uwielbia samoloty poznaje zasady aerodynamiki, fizyki ale też geografię, bo aktualnie nasze mieszkanie to niemal cały glob. Gdy mu brakuje pomieszczeń do lotów idziemy do parku, by miał szansę rozpędzić się do startu:) Biega wśród liści robiąc akrobacje a ja z rozrzewnieniem patrzę na niego i wiem, że marzenia mogą się zrealizować. Ten zapał i pasja jaka darzy samoloty jest widoczna na każdym kroku.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Zabawki, jak nasz samolot są niesamowicie kreatywne, wspomagają ćwiczenie małych paluszków, bo skręcanie, mocowanie i naklejanie to praca nad poprawieniem precyzji ruchów. W ostatnim wpisie pisałam o widzeniu przestrzennym, zabawki konstrukcyjne wspomagają je w sposób oczywisty. A jak wiadomo pilot musi mieć wyobraźnię przestrzenną 😉 Dodajmy do tego czas jaki rodzic spędza z dzieckiem i mamy przepis na idealną zabawkę, jak nasza. Patatoy to sklep w którym kupiłam nasz samolot, cena jest bardzo przystępna. Zabawka jest solidna, materiał z jakiego jest wykonana to drewno, które nie zniszczy się szybko. Możliwość konstrukcji samolotu lub helikoptera sprawia, że nie znudzi się dziecku szybko zabawa. Jeśli szukacie prezentu dla miłośnika podniebnych lotów a samoloty to jego pasja, nie wahajcie się ani chwili. Mam pewność, że nie tylko dziecko będzie się dobrze bawić taką zabawką, jego tata również. Samoloty i zabawa nimi to pierwszy krok, może w przyszłości Franek zostanie pilotem jak jego tata, kto wie. Marzenia często się spełniają a ja chcę, by i jego się kiedyś zrealizowało.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

nianio.com.pl

Mama na pełnym etacie, która nade wszystko kocha swoje dzieci. Uwielbiam podróże w ciekawe miejsca. Ponieważ fotografia to moja pasja, nieodłącznym gadżetem, który przy sobie noszę jest aparat.

48 komentarzy
  1. Pięknie tata się bawi z synem, moim zdaniem czas spędzony razem jest dużo ważniejszy niż fajna zabawka. Choć oczywiście przy ciekawej zabawce wspólnie spędzony czas jest jeszcze bardziej interesujący.

  2. Widać, że Twoi Mężczyźni świetnie się bawili przy składaniu tego modelu 🙂 Tylko na to czekam 😉 Oni niech sobie tam w śrubkach grzebią, a ja wreszcie będę miała chwilkę dla siebie 😉

  3. Biedny nie jest ten, kto nie ma ani grosza. Biednybjest ten, kto nie ma marzeń. Cudownie mieć marzenia… U mojego k. Zmienia się co chwilę.. Ale cieszę się i wspieram co w tych decyzjach.. planach.. marzeniach!

  4. Rewelacyjnie, kiedy ojciec znajduje czas, aby tak naprawdę pobawić się z synem, to niezwykle zacieśnia więzy, uczy szacunku, porozumienia i czystej relacji. 🙂 Trzeba przyznać, że budowa takiego samolotu to dopiero wyzwanie, dla małego i dużego mężczyzny. 🙂

  5. Naśladowanie bywa straszne – szczególnie jak dzieciaki po nas powtarzają – w najmniej oczekiwanym momencie – a nam wcześniej się wydawało, że one tego albo nie słyszały, albo wpuściły jednym uchem, a wypuściły drugim 😉
    Jeśli chodzi o zachowania i pasje – to widzę po moim synu ostatnio, że ma taka sama zabawę z aranżowania, dekorowania jak ja 😉
    Samolot mi się podoba, bardzo fajnie wygląda 🙂
    Jeśli chodzi o kwestę – kim będę jak dorosnę – ostatnio mój syn stwierdził, że będzie jeździł śmieciarą – tak mu się spodobało, jak kierowca uruchomił ‘dźwig’ do ponoszenia pojemników z segregacji 🙂

  6. z tym naśladowaniem to istna masakra ! Moja córka 2 letnia niedawno w kościele kiedy ją chciałam uciszyć powiedziała na głos – chcesz w dupę ?! … wyobraź sobie wiele par oczu skierowanych na nas… Tak do niej mówię w chwilach słabości. A ona pięknie nasladuje.

  7. Gdybym miała męża pilota, chyba bym była wiecznie zestresowana, bo panicznie boję się latania i non stop śnią mi się spadające samoloty. Rozumiem jednak, że można się przyzwyczaić, a że syn naśladuje ojca, to zupełnie normalna sprawa :). Mój mąż pracuje na uczelni i mam nadzieję, że żadna z córek nie pójdzie w jego ślady- ani z tego kasy nie ma, ani czasu, ani nawet satysfakcji, już wolałabym, żeby zostały stewardassami ;).

Dodaj komentarz

Starszy wpis: Num Noms oraz Geel-A-Peel, kreatywne zabawki nie tylko dla dziewczynek
Nowszy wpis: Poślubiona armii