Drogi Czytelniku, który jesteś rodzicem, te słowa kieruję do Ciebie: Nie wiesz nawet jak wielką moc mają Twoje słowa. Jestem pewna, że nie wyobrażasz sobie jaką potęgą dysponujesz. Twoje potomstwo wierzy w słowa, które do nich mówisz. Potega słów jest olbrzymia. Twoje dzieci i moje wyrosną wierząc w nasze słowa, te które słyszą każdego dnia. Te kruche ciałka wierzą nam bezgranicznie, to my kształtujemy nasze dzieci niczym małe dzieła sztuki. Zapytasz jak? Odpowiem Ci: na wiele sposobów a jednym z nich są słowa, które codziennie wypowiadasz.

 

 

potęga słów

To my rodzice kształtujemy nasze dzieci. Czasem nie zdając sobie nawet z tego sprawy wybieramy jedną z dwóch dróg: powytywną lub negatywną. Ta pierwsza, oczywiście jest jak najbardziej porządana, buduje pozytywną stronę osobowości naszych pociech, obieramy ją wtedy gdy chwalimy i wspieramy nasze dzieci w ich aspiracjach. Druga jest mroczna, często rodzice nie zdają sobie nawet sprawy, że ich  negatywne słowa doprowadzają dziecko do zachwiania wiary w siebie, niskiej samooceny. To my dorośli musimy uważać na nasze słowa, ostrożnie je dobierać i nie szafować nimi na prawo i lewo, ponieważ słowa mogą ranić bardziej niż nam się wydaje.

Ostatnio miałam okazję przekonać się jaką krzywdę może wyrządzić rodzic, który potrafi swoimi słowami zniszczyć osobowość młodego człowieka. Niestety czesto tak się zdarza, że nie myślimy nad konsekwencjami wypowiadanych potoków słow. Dziecko, które całe życie słyszało, że jest mięczakiem i nieudolnym, nic nie wartym “gówniarzem” obecnie wchodząc w życie dorosłe jest zamknietym w sobie człowiekiem. Jego niska samoocena prowadzi go po równi pochyłej w dół. Brak jakiejkolwiek wiary we własne możliwości zamyka mu drzwi do lepszego życia. Jako dziecko słownie atakowany z każdej strony nie potrafił się bronić, przyjmował to co mu dawano, wierzył bezgranicznie rodzicom a Ci zamiast wspierać wiązali mu na szyi pętlę. Dlaczego? Wydawało im się, że chłopak, który chce tańczyć to coś złego. Ich dziecko z dużym talentem nie słyszało z ust swoich najbliższych pochwał, nie on słuchał same obraźliwe epitety. Zaczął wątpić w siebie i swoje możliwości. Czuł, że bije głową w mur. Starał się sprostać wymaganiom i z miernym skutkiem uprawiał sport, to pogłębiało niechęć. Ten młody człowiek był w matni oczekiwań rodziców. Efekt końcowy? Ucieczka od rodziny i poraniona dusza. Chłopak trafił do ciotki, która dała mu wsparcie. Dobre słowo, którego tak pragnął. Niestety mimo, że ma talent nadal nie potrafi uwierzyć w siebie.

Słuchając tej historii  uderzył jakiś akord we mnie. Ile razy ja zraniłam swoje dziecko nieopatrznym słowem? Ile razy podczas rozmowy nierozważnie użyłam porównania do kogoś? Ile razy werbalnie przejachałam niczym buldożer po psychice mojego syna? Czytając to pewnie sam drogi Czytelniku zadajesz sobie te pytania. Ile razy….?

Szczerze raczej nie nazwałabym swego syna mięczakiem ale przyznam się publicznie, że czasem potrafiłam powiedzieć coś głupiego. Niestety ja popełniłam też inny błąd. Zdarzyło mi się i to niejednokrotnie zignorować pytania moich dzieci, tłumaczyłam się tym, że jestem zmęczona i chcę mieć święty spokój. Czasem powiedziałam na  głos formułkę:”Jak można tego nie wiedzieć?” i wtedy widziałam te wielkie oczy wpatrzone we mnie, pełne smutku i zwątpienia.

Tak, potęga słów jest wielka a my nie zdajemy sobie z tego sprawy. 

W ciągu ostatniego tygodnia zweryfikowałam swoje myślenie o tak banalnej czynności jaką jest rozmowa. Dużo myślałam o naszym życiu i słowach jakie wypowiadam do moich synów. Umieściłam moje postępowanie pod mikroskopem i wiecie co zobaczyłam? Słowa. Według moich spostrzeżeń są cztery odmiany słów:

  • Słowa raniące

To chyba nie wymaga definicji. Wszyscy wiemy o jakie słowa chodzi i jak brzmią. Mają moc jak laski dynamitu i mogą zniszczyć w jednej chwili to co budowało się przez lata. W chwili zdenerwowania używamy czesto języka jak miecza z zamiarem by ranić.

  • Brak słów

Nic nie mówiąc, milcząc i udając, że nie słyszymy rozmówcy też ranimy uczucia. Ignorując dziecko i nie tylko je, działamy destrukcyjnie na drugiego człowieka.

  • Miłe słowa

Masz talent. Jesteś piękna. Kocham Cię. Wierzę w Ciebie. Uwielbiam jak się uśmiechasz. Czujesz to ciepło bijące z tych słów? Aż chce się rozwinąć skrzydłą i lecieć do słońca niczym Ikar. Wszyscy pragną słyszeć takie słowa i nasze dzieci również chcą je słyszeć codziennie. Te słowa mają moc budowania własnej wartości.

  • Uzdrawiające słowa

Nazwałam tak grupę słów, których zadaniem jest naprawienie szkody. Przykro mi. Wybacz mi, proszę. Przepraszam Cię bardzo za… Myliłam się. Potęga tych słów tkwi w ich leczniczej mocy. To właśnie te słowa mają szansę odbudować relacje międzyludzkie.

Nasze słowa mają moc. Moje słowa mają moc. Twoje słowa mają moc. Potęga słów jest olbrzymia, doceńmy ją. 

 

Jedno nieopatrznie wypowiedziane słowo może zniszczyć relacje miedzy dwojgiem ludzi, miedzy żoną a meżem a także miedzy rodzicem i dzieckiem. To słowo mające niebagatelne znaczenie musi byc użyte z rozwagą. Myślmy co mówimy i kiedy mówimy! Nie niszczmy słowami poczucia własnej wartosci naszych rozmówców. Jednym słowem ale też i bez słów można zadać głębokie rany we włóknach duszy.

potęga słów

 

 

nianio.com.pl

Mama na pełnym etacie, która nade wszystko kocha swoje dzieci. Uwielbiam podróże w ciekawe miejsca. Ponieważ fotografia to moja pasja, nieodłącznym gadżetem, który przy sobie noszę jest aparat.

6 komentarzy
  1. Zgadzam się całkowicie z tym co napisałaś. Nie doceniamy mocy słów, a jest ona ogromna. To co mówili do nas rodzice ukształtowało nasz charakter i w pewnym sensie określiło naszą przyszłość. Teraz nasza kolej na kształtowanie dlatego powinniśmy uważać na to co mówimy, by nie podciąć skrzydeł naszym dzieciom.

  2. to prawda, ale czasami rodzice, choćby nie wiem jak uważali na to co i jak mówią, mogą i tak nieświadomie zrobić przykrość dziecku. Ja pamiętam kilka takich sytuacji z mojego dzieciństwa (i musiałam je bardzo mocno wtedy przeżyć, skoro pamiętam je do dziś), gdy mama, czy babcia, powiedziały mi coś przykrego. Teraz, z perspektywy czasu, wiem, że nie miały na myśli nic złego, ale dziecko całkiem inaczej odbiera świat, nie zawsze jesteśmy w stanie to pojąć jako dorośli.

Dodaj komentarz

Starszy wpis: Jak się kłócić ? Krótki poradnik dla par.
Nowszy wpis: 5 metrów, które mogą uratować życie!!!
Archiwa
KONTAKT